CTR, współczynnik kliknięć Quanda

Dlaczego współczynnik kliknięć (CTR, click-through rate) jest tak ważną metryką w e-mail marketingu? Daje najlepszą odpowiedź na to, jak czytelnicy wchodzą w interakcję z Twoją treścią. Niektórzy marketerzy cieszą się, gdy w analizach widzą wysoki współczynnik otwarć (czyli odsetek osób, którym Twój e-mail został dostarczony i które go otworzyły). To jednak może być przedwczesna radość. Wiele osób bezmyślnie klika e-mail na telefonie albo przyciąga je chwytliwy temat Twojego e-maila, ale treść już nie.

Uważnie śledzony współczynnik kliknięć mówi o skuteczności newslettera więcej. To procentowy stosunek między łączną liczbą wyświetleń newslettera a liczbą kliknięć. A o nie chodzi przede wszystkim. Dlatego też nikogo nie cieszy, gdy CTR nie rośnie albo, co gorsza, spada. Jedną z częstych przyczyn jest tworzenie newslettera w stylu „o nas dla nas", zamiast skupić się na tym, jakiego rodzaju treści nasi czytelnicy naprawdę chcą w swoich skrzynkach. Nieatrakcyjny newsletter nie przynosi wtedy żadnego efektu: nie generuje ruchu, kontaktów ani nie sprzedaje Twoich usług i produktów.

Jak sprawić, żeby treść zainteresowała czytelników i doprowadziła ich na Twoją stronę? Oto najczęstsze błędy, które podcinają Twojemu newsletterowi skrzydła i obniżają współczynnik kliknięć.

Zbyt mocne naciskanie

Niezależnie od branży istnieje jeden niezawodny sposób, żeby szybko zniechęcić swoją publiczność i stracić subskrybentów newslettera. Wystarczy regularnie wysyłać e-maile, które nie zawierają nic poza promocją Twoich usług i produktów.

Wyprzedaż

Nikt nie lubi twardej sprzedażowej „obróbki", więc pamiętaj o tym, projektując koncepcję. Wyznacz sobie prosty cel: być dla swoich subskrybentów użytecznym i pomocnym.

Wyprzedaż

Dopracowany styl komunikacji, przydatne rady i przemyślana treść, to właściwa droga. Zbudujesz w ten sposób zaufanie odbiorców, a w końcu zamienisz ich również w swoich klientów.

Wyprzedaż

Brak „ludzkiego pierwiastka"

Ludzie są dziś wybredni, a ich skrzynki odbiorcze są zwykle zalane newsletterami. Jeśli z e-maila na pierwszy rzut oka bije, że trafił do skrzynki w ramach masowej, bezosobowej wysyłki, nie ma wielkich szans na przyciągnięcie uwagi. Prawdopodobnie zostanie zignorowany, ewentualnie od razu wyląduje w koszu.

Minimum, które można z tym zrobić, to wysyłać newslettery jako prawdziwa osoba z prawdziwego adresu e-mail i zapomnieć o anonimowym info@firmaxy.pl. Ludzie chcą znów rozmawiać z ludźmi, nie z automatami.

newsletter Quanda

Zaufanie odbiorców zdobywają newslettery, które mają duszę. Takie, za którymi czuć człowieka. Planując strategię treści, nie zawsze musisz stawiać na pewniaka. Oderwij się trochę od ziemi i nie bój się dorzucić żartu albo dodać jako bonus osobistej uwagi czy doświadczenia.

Wykorzystaj siłę opowieści i opowiadaj najlepiej swoje własne.

Bo to jest to, czego ludzie chcą: żebyś był autentyczny. Wtedy możesz z radością obserwować ich rosnące zaangażowanie, wyższy współczynnik kliknięć, a może nawet miłe osobiste odpowiedzi.

Niedocenianie personalizacji

Jak już wspomniano wyżej, najlepszy sposób komunikacji to ten między ludźmi. Zwłaszcza gdy chodzi o e-mailowy newsletter. Twoim głównym zadaniem jest więc dać czytelnikowi poczucie, że treść została dopasowana właśnie do niego. Podstawowy, dziś już utarty krok to używanie w zwrocie grzecznościowym imienia adresata.

Samo to jednak nie wystarczy. Warto wykorzystać wszystkie możliwości automatyzacji marketingu i tworzyć inteligentną treść.

Personalizacja Quanda

Odwołuj się w niej do biznesu konkretnego użytkownika lub branży, w której działa, możesz spróbować też trafić w jego zainteresowania. Im więcej informacji o swoich subskrybentach masz w systemie, na tym bardziej zaawansowaną personalizację przekazu możesz sobie pozwolić.

Treść szyta na miarę to zawsze przyjazny krok w stronę czytelnika, którym dajesz mu jasno do zrozumienia, że Ci na nim zależy.

Ignorowanie telefonów!

To żadna nowość, a mimo to zasługuje na przypomnienie. Poprzemy to też statystyką. Według niedawnego raportu firmy HubSpot o stanie e-mail marketingu w 2020 roku 46 % wszystkich otwarć e-maili miało miejsce na urządzeniu mobilnym. Czyli prawie połowa! To ogromna część Twojej potencjalnej publiczności, dlatego ważne jest, żeby używać narzędzi, które tworzą responsywne e-maile.

podgląd na telefonie Quanda

Jeśli jako oprogramowania do e-mail marketingu używasz Quandy, odpadają Ci zmartwienia: przed wysyłką możesz wyświetlić podgląd newslettera zarówno dla komputera, jak i dla urządzeń mobilnych. Jeśli nie masz takiej możliwości, przynajmniej wyślij sobie e-mail testowy i upewnij się, że treść newslettera jest dobrze czytelna także na telefonie.

Wodospad słów

Na pewno masz dla swoich subskrybentów mnóstwo przydatnych informacji, którymi chcesz się z nimi dzielić w newsletterach. Pamiętaj jednak, że zbyt długi tekst może ich zniechęcić.

Czytelnicy i tak tylko „skanują" Twoją treść

Możesz przygotowywać ciekawe informacje handlowe, ale trzeba przyznać: czytelnicy online i tak tylko „skanują" Twoją treść, co oznacza, że zwracają uwagę na nagłówki, obrazki, banery, linki.

A na sam tekst przychodzi kolej dopiero na końcu, jeśli treść wystarczająco ich zainteresuje.

8 sekund. Tyle czasu przeciętny człowiek utrzymuje uwagę na Twoim e-mailu.

Badanie firmy Microsoft wykazało, że przeciętny człowiek utrzymuje uwagę na Twoim e-mailu zaledwie osiem sekund (co zdecydowanie nie wystarczy, żeby przeczytać całe wypracowanie).

Jaki wniosek wyciągnąć z tej informacji dla swoich newsletterów?

Że mniej czasem znaczy więcej. Waż każde słowo, żeby subskrybent nie stracił zainteresowania, zanim dotrze do istotnych informacji. Zawsze opłaca się podzielić treść tekstową na mniejsze części, na których utrzymamy uwagę dłużej niż na obszernym, jednolitym tekście. Z podzielonych tekstów o wiele łatwiej też przyswaja się informacje.

Zapominanie o sile obrazków

Skoro już poruszyliśmy dzielenie tekstów, nie możemy pominąć obrazków. Nawet jeśli musisz trzymać się firmowego stylu i tonu komunikacji, nie ograniczaj się tylko do kupowania zdjęć z banku zdjęć. Może to najłatwiejsza droga, ale nie powinien to być jedyny sposób na zapewnienie newsletterom strony wizualnej.

Jan Spáčil Quanda

Autentyczne zdjęcia lub oryginalne ilustracje potrafią zainteresować bardziej. Spróbuj wprowadzić do gry zdjęcia zespołu, karykatury, dla odpowiedniej publiczności nie bój się dodać nawet gifów itd. Dzięki temu Twój newsletter wyróżni się z tłumu nieciekawych, łatwych do przeoczenia konkurentów.

Zostawianie czytelnika w niepewności

To sprawdzone w praktyce: gdy tylko człowiek gubi się na stronie internetowej, traci pewność i zaczyna błądzić, po prostu ją opuszcza. W newsletterze jest tak samo.

Jednym z najlepszych sposobów na poprawę współczynnika kliknięć jest wskazanie jasnego kolejnego kroku.

W tym przypadku oznacza to zadbanie o to, żeby było naprawdę oczywiste, gdzie czytelnik ma kliknąć. Przy każdym e-mailu zastanów się, czy tak działa. Szkoda przecież stracić choćby jedną osobę, którą można było przyprowadzić na swoją stronę.

Poza tym bardzo ważne jest też podanie powodu, dla którego czytelnik miałby kliknąć przycisk z wezwaniem do działania czy link. Powiedz mu wystarczająco jasno, co się stanie, gdy zdecyduje się to zrobić, czego może się spodziewać.

Nie ma znaczenia, czy sprzedajesz samochody, nieruchomości czy usługi doradcze. Każdy temat Twojego newslettera wywoła „dodatkowe" pytania, a Ty zdobędziesz punkty, jeśli od razu podasz czytelnikowi przydatne linki do dalszych treści, gdzie znajdzie potrzebne odpowiedzi. Na przykład o tym, u kogo dostanie najkorzystniejsze OC do nowego auta, jaki jest kolejny krok w jego edukacji czy wskazówki dotyczące trików, które ułatwią mu życie przy korzystaniu z Twojego produktu.

Nietestowanie swoich subskrybentów

Wybrałeś ładny szablon, przygotowałeś ciekawą treść i oczekiwałeś rosnącego współczynnika kliknięć. Ale czy nie zapomniałeś sprawdzić, na co ludzie w Twoich newsletterach reagują?

Jeśli martwi Cię niski współczynnik kliknięć, spróbuj przetestować swoje linki. Nawet taki pozorny drobiazg może mieć duży wpływ. Używasz w newsletterze zwykle przycisków z CTA (Call to Action, wezwanie do działania), żeby przyciągnąć ludzi na swoją stronę? W takim razie spróbuj uruchomić wariant, w którym zamiast tego dostęp do strony będzie przez anchor text (link tekstowy). I odwrotnie: jeśli zwykle używasz linków tekstowych, wypróbuj przyciski CTA.

Może w końcu okaże się, że większe zaangażowanie przyniósł Ci właśnie ten drugi wariant. W tej kwestii nie da się uogólniać, wynik różni się w zależności od publiczności, ale na pewno warto to przetestować i uwzględnić.

Testy AB Quanda

W Quandzie możesz skorzystać z funkcji testów A/B, która na losowo wybranej próbce odbiorców da Ci jasny drogowskaz, który wariant jest skuteczniejszy, a następnie automatycznie wyśle zwycięską wersję Twojego e-maila.

Źródło: quanda.cz, impactbnd.com

Jeśli artykuł Ci się podobał, zostaw nam komentarz. Uwielbiamy komentarze!

Trzymam za Ciebie kciuki!

Denisa Kmeťová Magazyny firmowe & tworzenie treści